czwartek, 2 kwietnia 2020

Błędy poznawcze, teorie spiskowe, manipulatorzy, w obliczu epidemii koronawirusa.


Materiał został opracowany na podstawie webinaru z dnia 25.03.2020r. z udziałem profesora Dariusza Dolińskiego, w prowadzeniu Zofii Szymel, a zorganizowanego przez SWPS.

Webinar jest do zobaczenia na SWPS Strefa Psyche YouTube.

            Profesor Dariusz Doliński jest psychologiem zachowań społecznych, zajmującym się mechanizmami ulegania wpływom, zachowaniami konsumenckimi i innymi zachowaniami z psychologii społecznej. Opracowanie jest luźnym zestawem tego, co zaprezentował naukowiec. Zachęca się  do obejrzenia webinara.

1.    Czy możemy być racjonalni w obliczu koronawirusa?
Zdaniem profesora my, ludzie w ogóle nie jesteśmy racjonalni. Mamy skłonność do zniekształcenia rzeczywistości, głównie po to by dobrze się czuć. Jak coś się nam nie uda, to często sobie w jakiś sposób zracjonalizujemy to niepowodzenie, żeby odzyskać dobre samopoczucie. W sytuacjach  „normalnych” wszyscy prezentujemy pewne uniwersalne nieracjonalności: np. tzw. złudzenie gracza, któremu wydaje się, że po kilku czerwonych polach w ruletce musi wypaść czarne, gdy w rzeczywistości zawsze prawdopodobieństwo jest takie samo (50%). Do innych typowych tendencji można zaliczyć występującą w społeczeństwach stałą grupę osób, które prezentują postawę nierealnego optymizmu lub nierealnego pesymizmu (w Polsce badano takie postawy po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu).
W sytuacji pandemii, gdzie pojawia się lęk, będziemy mieć jednak ich więcej (tych złudzeń i zniekształceń w myśleniu i interpretowaniu pojawiających się w naszej przestrzeni zjawisk). Jeszcze bardziej się nasilą. Wśród nich Profesor Doliński wymienił:
a) nadmierna, przesadna diagnoza tego co widzimy: np. jeśli w naszym otoczeniu ktoś kichnie, będziemy go podejrzewać o to, że jest zarażony koronawirusem, choć prawdopodobieństwo tego, że choruje ten ktoś na tę akurat chorobę jest niewielkie.
b) efekt myślenia wstecznego: jako przykład podaje pan profesor Pearl Harbor, gdzie po tym zdarzeniu dowódcy byli oskarżani, że nie przewidzieli go wcześniej  Nie było to jednak możliwe, choćby dlatego, iż atak Japończyków przed wypowiedzeniem wojny nie zgadzał się z dotychczasową historią tego kraju (obok oczywiście innych analiz). Fakty są takie, że kiedy coś się zdarzy to potem dopiero „widzi się” ten ciąg zdarzeń, mimo że go wcześniej po prostu nie było. I wtedy łatwo powiedzieć: „Wiedziałem, że tak będzie”. Po zakończeniu pandemii koronawirusa też wiele osób będzie twierdziło, że wiedzieli, że będzie to krótko trwało/wiedzieli, że będzie to długo trwało, itp.
2.    Dlaczego nabieramy się na niesprawdzone wiadomości, fake newsy, dlaczego w nie wierzymy?
a) Zdaniem profesora łatwo wierzymy w to, w co i tak wierzymy, co stanowi nasze przekonania (np. w działania polityków, jeśli jakieś ugrupowanie w tej sytuacji coś przekaże, a jesteśmy ich zwolennikiem), to tylko się utwierdzimy w naszym przekonaniu. Związane jest to bowiem z naszą potrzeba spójności poznawczej.
b) Badania wskazują też na to, że jeśli się boimy, to łatwiej wierzymy
w niepokojące, zagrażające informacje. Znowu przykładem może być atak na Pearl Harbor. W okresie początkowym wojny pojawiało się wiele informacji, które można by określić jako:
- bardzo niepokojące, np. że łodzie podwodne niemieckie dopływają do wybrzeży Ameryki
- związane z wrogością do jakieś grupy, np. że Murzyni szykują masakrę rządu,
- dające nadzieję.
Rozkład procentowy przekazów był taki, że najwięcej było tych pierwszych (podsycających niepokój), na średnim poziomie tych drugich (związanych z wrogością), a najmniej (ok.2%) tych ostatnich. Pod koniec wojny rozkład się zmienił i najwięcej było tych dających nadzieję. Pogłoski dotyczące wrogości wobec pewnych grup pozostały na stałym poziomie.
Niestety, podobne zjawiska, pewną tendencyjność w myśleniu, widać już teraz, podczas pandemii koronawirusa. We Wrocławiu został pobity kucharz Azjata, pojawiły się fake newsy, które wskazują na poboczne obiekty ataku (jak pewien przekaz z zapytaniem piłkarzy o opracowanie szczepionki, choć piłkarze nie odpowiadają ani za koronawirusa, ani za to ile zarabiają). Podejrzliwie patrzymy na kogoś, kto przyjechał z zagranicy.
3.    Jak się nie dać nabierać na różne przekazywane informacje, jak im nie ulec?
Nie ma innego sposobu poza sprawdzaniem źródła informacji. To źródło powinno być wiarygodne, warto też sprawdzić, czy link jest o charakterze naukowym. Sąsiadkę zawsze trzeba spytać, skąd o tym wie. Poza tym nie należy wierzyć takiemu źródłu, które raz podaje jedną informację, a za chwilę inną na ten sam temat. Któraś z tych informacji jest nieprawdziwa, a najpewniej obie.
4.    Pojawiło się szereg teorii spiskowych na temat koronawirusa, np. że to rządy zrobiły, by coś na tym zyskać, że wcale koronawirusa nie ma, itp. Skąd te teorie się biorą?
Zdaniem profesora zawsze znajdą się ludzie, którzy chcą zaistnieć w przestrzeni publicznej, dowartościować się i będą takie informacje rozsiewać. Czasem są to emanacje własnych poglądów, np. że Żydzi już mają szczepionkę, tylko czekają na wysoką cenę, albo że firmy farmaceutyczne do tego wszystkiego doprowadziły, albo że zmutowała szczepionka na zwykłą grypę (która mogą propagować zwolennicy ruchu antyszczepionkowego).
5.    Kto jest najbardziej podatny na teorie spiskowe?
Wg psychologii społecznej najbardziej ulegają teoriom spiskowym osoby o niskiej samoocenie, które skłonne są  budować tę samoocenę na bazie identyfikacji
z jakąś grupa społeczną. Często, jeśli grupa z która się ktoś identyfikuje, jest wg niego zagrożona, ma się źle, to ktoś temu musi być winny. A poglądy grupowe zwykle podsuwają odpowiedź, kto jest winny. I wszystko w poglądach pasuje, mamy równowagę poznawczą. Z tego też wynika kolejna sprawa, a mianowicie taka, że na pewno znajdą się tacy, którzy będą szukać winnych sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Już teraz pojawiają się tezy, że wszystkiemu są winni Chińczycy. Może też pojawić się wrogość wobec osób zarażonych, pretensje, że nie uważali, chodzili nie wiadomo, gdzie i zarażali.
Pan profesor nie pozostawia złudzeń, co do tego, czy uda nam się racjonalnie wyjaśnić wszystko na temat koronawirusa wszystkim. Nie jest to jego zdaniem możliwe, ponieważ skrajni wyznawcy pewnych poglądów i tak przy nich pozostaną. Jeśli ktoś w coś wierzy, to wierzy. Z takimi przekonaniami wiążą się silne emocje, które nie są do ruszenia. Osoba taka będzie szukała potwierdzania własnych poglądów. W zalewie informacji znajdzie takie, które jej teorie potwierdzą.
6.    Czy to prawda, że jesteśmy, my Polacy, bardziej skłonni do skrajnych zachowań (panika-totalna versus ignorancja niebezpieczeństwa)? Jak zareagują Polacy, w sytuacji, gdy wprowadzono nowe, bardziej restrykcyjne,  zalecania rządu o zakazie przemieszczania się i inne?
Profesor Doliński uważa, że zachowania i postawy Polaków będą się rozkładać tak jak wszędzie, zgodnie z krzywą rozkładu normalnego. Będą skrajnie spanikowani
w jednym krańcu rozkładu, zupełnie ignorujący niebezpieczeństwo – na drugim.
W środku, w przeważającej większości będą ludzie, którzy po prostu są ostrożni. Czego możemy się w społeczeństwie spodziewać po nowych zaleceniach rządu?
Mogą pojawić się objawy paniki. Warto pamiętać, że lęk bardzo szybko się rozprzestrzenia. Kiedy siedzimy w poczekalni u dentysty i ludzie pokazują, że się boją, to nam też ten niepokój się udziela. Jeśli widzimy zachowania paniczne, to też nam się może udzielić. Im więcej jest takich zachowań, im więcej osób takie zachowania prezentuje, to łatwiej możemy im ulec, np. tak jak było z kupowaniem ryżu („Wszyscy kupują, to ja też kupię”, przyczyniając się tym samym do samospełniającej się przepowiedni – nie ma ryżu).
Reszta treści do zobaczenia na webinarze, do czego zachęcam.

Opracowała, Beata Dyjas, psycholog 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz